Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
wtorek, 27 stycznia 2026 12:26
Reklama
Reklama

Śmierć 38-latka przy ul. Wienieckiej. Świadek wstrząśnięty zachowaniem ratownika

Podziel się
Oceń

Śmierć 38-latka przy ul. Wienieckiej. Świadek wstrząśnięty zachowaniem ratownika

Wczoraj po godz. 17.00 pomiędzy blokami 28 a 30 przy ul. Wienieckiej doszło do tragicznego zdarzenia, w wyniku którego zmarł 38-letni mężczyzna. Na miejscu pracowały służby ratunkowe oraz policja. 


„Wstępne ustalenia – zostaliśmy powiadomieni o ujawnieniu ciała 38-letniego mężczyzny na parkingu pomiędzy blokami przy ul. Wienieckiej, gdzie stwierdzono zgon bez udziału osób trzecich. Decyzją prokuratora ciało będzie przekazane rodzinie” – poinformowała policja.


Z redakcją skontaktował się czytelnik naszego portalu, z którym rozmawialiśmy telefonicznie. W rozmowie szczegółowo opisał  sytuację, którą obserwował już po zasłabnięciu mężczyzny.


– „Parkowałem auto. Zauważyłam dwóch panów, którzy na zmianę reanimowali tego mężczyznę, a ich partnerki były na telefonie ze służbami. Reanimowany pan był schludnie ubrany, miał jasne spodnie, nie mógł być to człowiek, który np. zbiera puszki po śmietnikach, choć reanimacja odbywała się przy pergoli śmietnikowej, tam gdzie parkują auta. Zapytałam, czy pomóc, zmienić, ale panowie stwierdzili, że zmieniają się i dadzą sobie radę” – relacjonuje czytelnik.


Jak dodaje, po pewnym czasie na miejsce przyjechał zespół ratownictwa medycznego.


– „Wówczas podjechał zespół ratownictwa medycznego. Z załogi wysiadł ratownik, który zamiast przystąpić do natychmiastowej reanimacji człowieka, zaczął zadawać pytania. Obecni tam zaczęli na te pytania odpowiadać, po czym ratownik stwierdził zgon. Byłem wstrząśnięty całą tą sytuacją, odszedłem. Sam dwa lata temu byłem reanimowany przez 15 minut, najpierw przez 14-letniego syna, po czym spędziłem miesiąc na OIOM-ie i dziś żyję i normalnie funkcjonuję. Miałem bardzo dobre zdanie o naszej ochronie zdrowia, ale to, co wczoraj zobaczyłem, po prostu mnie załamało” – mówi.


Zapytaliśmy co jego zdaniem mogło się wydarzyć. Czytelnik zaznacza że nie był bezpośrednim świadkiem momentu, w którym doszło do zdarzenia, i przedstawia jedynie swoje przypuszczenia co do jego przyczyn.


– „Przypuszczam, że mężczyzna zaparkował auto i żeby ominąć śmietniki, które ktoś wystawił z pergoli o 17:00, nie wiem po co tam stały, bo to nie jest godzina wystawiania śmieci, prawdopodobnie chciał je ominąć i się poślizgnął. Chodnik był posypany, ale trzeba było ominąć śmietniki i przejść po śliskiej nawierzchni. Oczywiście nie byłem świadkiem tego zdarzenia, to są tylko moje domniemania. Ktoś powinien to wyjaśnić” – podkreśla.


Na obecnym etapie służby nie informują o udziale osób trzecich w zdarzeniu. Zgodnie z decyzją prokuratora ciało mężczyzny zostanie przekazane rodzinie.


Napisz komentarz

Komentarze

Pozdrawiam 27.01.2026 10:50
Szanowny Panie wstrząsniety powód zatrzymania akcji serca był taki sam jak u Pana!!!!! Tyle ze bardziej zaawansowany!!!

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama