Sprawa 64-letniego mężczyzny z Lubrańca, który leżał w wyziębionym mieszkaniu i wołał o pomoc, doczekała się dalszego ciągu. Jak ujawniono w programie Reporterzy TVP mężczyzna był objęty opieką Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Lubrańcu. MOPS w Lubrańcu już wcześniej był przedmiotem kontrowersji. Co szokujące - kierownictwo ośrodka podkreśla, że instytucja nie ma sobie nic do zarzucenia. Tymczasem materiał dziennikarski pokazuje zupełnie inny obraz sytuacji.
Reporterka programu próbowała porozmawiać z panem Sławomirem, który w czasie realizacji materiału leżał w łóżku w swoim mieszkaniu. Jak wynika z relacji TVP, rozmowę utrudniała pracownica MOPS, która nie chciała dopuścić dziennikarki do kontaktu z mężczyzną i nie zgadzała się na wejście do lokalu, mimo że – jak wskazano w materiale – nie miała do tego podstaw prawnych.
Na miejsce została wezwana policja. Po pewnym czasie reporterka wróciła do domu mężczyzny i mogła porozmawiać z nim i zobaczyć warunki, w jakich mieszka. Z reportażu wynika, że lokal jest w bardzo złym stanie technicznym i sanitarnym. Podłoga się zapada, w mieszkaniu panuje bałagan, brakuje lodówki, nie ma prądu ani podstawowych warunków do codziennego funkcjonowania. Pan Sławomir leży w zabrudzonej pościeli po środku ciemności. Mimo objęcia mężczyzny opieką MOPS, nie zadbano nawet o elementarne kwestie, takie jak uporządkowanie mieszkania czy zapewnienie podstawowego wyposażenia. Reportaż rodzi pytania o funkcjonowanie tego MOPS i los osób, których ma pod opieką. Poniżej reportaż TVP

Napisz komentarz
Komentarze