Mieszkańcy ulicy Okrzei już jakiś czas temu zgłaszali problem z obecnością kuny, która wyrządziła szkody w garażach. Kierowcy parkujący przy ulicy Leśnej, w rejonie parkingu przed szkołą, również zwracają uwagę na ślady pod maskami samochodów. Zwierzę, które jeszcze kilka lat temu kojarzyło się głównie z obrzeżami miasta i terenami podmiejskimi, dziś coraz śmielej wchodzi na osiedla Włocławka. Dlaczego kuny pojawiają się w mieście i co sprawia, że wybierają właśnie garaże, parkingi oraz poddasza domów?
Miasto to dla kuny wygodne środowisko
Kuna domowa bardzo dobrze przystosowała się do życia w pobliżu człowieka. Nie potrzebuje rozległych terenów leśnych, by funkcjonować. W mieście znajduje wszystko, czego potrzebuje: schronienie, dostęp do pożywienia i względny spokój w godzinach nocnych. Osiedla położone w pobliżu terenów zielonych, parków czy ogródków działkowych stają się dla niej naturalnym zapleczem. Dodatkowo w przestrzeni miejskiej praktycznie nie ma jej naturalnych wrogów. Zabudowa mieszkaniowa oferuje za to liczne kryjówki – poddasza, garaże, przestrzenie pod dachówką, szczeliny wentylacyjne. W praktyce to dla kuny środowisko łatwiejsze niż dzika przyroda.
Dlaczego auta i garaże są tak atrakcyjne?
Szczególnie narażone są samochody parkowane na zewnątrz oraz garaże wolnostojące. Silnik po zakończonej jeździe przez długi czas pozostaje ciepły, co zimą stanowi dla zwierzęcia dodatkową zachętę. Komora silnika to dla kuny suche, osłonięte miejsce, w którym może się ogrzać i przeczekać noc.
Pod maską znajdują się przewody, izolacje i elementy z tworzyw sztucznych. Przegryzienie instalacji elektrycznej nie jest dla zwierzęcia celem samym w sobie, ale efektem jego naturalnego zachowania. Kuna bada nowe zapachy, znakuje teren, czasem próbuje budować legowisko.
– W samochodach szkody często są bagatelizowane do momentu pierwszej awarii. Kierowca widzi kontrolkę błędu, silnik zaczyna pracować nierówno albo pojawia się zapach spalenizny. Dopiero wtedy okazuje się, że doszło do przegryzienia przewodów – mówi Artur Olejniczak z Kunagone.pl, od lat zajmujący się analizą szkód powodowanych przez kuny.
Koszty napraw mogą być bardzo różne. W przypadku pojedynczego przewodu to kilkaset złotych. Gdy uszkodzona zostaje większa część instalacji elektrycznej, rachunek może sięgać kilku, a nawet kilkunastu tysięcy złotych. Problem dotyczy zwłaszcza parkingów osiedlowych i miejsc w pobliżu zieleni, takich jak okolice ulicy Leśnej.
Poddasze to dla kuny idealna kryjówka
Podobny mechanizm działa w przypadku domów. Poddasze jest ciche, suche i ciepłe. Wełna mineralna stanowi materiał łatwy do rozrywania i przenoszenia. W konstrukcji dachu powstają puste przestrzenie, a izolacja przestaje spełniać swoją funkcję. Pierwszym sygnałem bywają odgłosy słyszane nocą – bieganie, drapanie, przesuwanie materiałów. Właściciele często reagują dopiero wtedy, gdy zauważą wychłodzenie pomieszczeń lub zawilgocenie fragmentów sufitu. Wówczas okazuje się, że izolacja została zniszczona, a czasem uszkodzona jest także membrana dachowa odpowiedzialna za odprowadzanie wilgoci. Naprawa nie ogranicza się wtedy do uzupełnienia ocieplenia. Może wymagać ingerencji w konstrukcję połaci dachowej. Koszty takich remontów wahają się od kilku do nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych.
Czy można ograniczyć ryzyko?
Nie istnieje rozwiązanie dające stuprocentową gwarancję, że kuna nigdy nie pojawi się w danym miejscu. Można jednak znacząco zmniejszyć prawdopodobieństwo szkód.
– Na etapie budowy domu warto rozważyć montaż metalowej siatki w dolnej części połaci dachowej, w miejscu połączenia dachu ze ścianą zewnętrzną. To jeden z najczęstszych punktów dostępu – mówi Artur Olejniczak. – Jeżeli budynek jest już wykończony, kluczowa staje się szybka reakcja. Sama naprawa zniszczonego ocieplenia nie wystarczy, jeśli przestrzeń pozostanie dla zwierzęcia łatwo dostępna.
W praktyce skuteczność daje łączenie kilku metod. W przypadku samochodów i garaży stosuje się różne formy odstraszania. Urządzenia ultradźwiękowe działają punktowo, jednak ich skuteczność bywa ograniczona przez konstrukcję budynku i przeszkody w przestrzeni dachowej. Zwierzęta mogą też z czasem przyzwyczajać się do powtarzalnego bodźca dźwiękowego, jeśli nie wiąże się on z realnym zagrożeniem. Metody oparte na zapachu wykorzystują natomiast mechanizm terytorialny. Obecność woni kojarzonej z drapieżnikiem jest dla kuny sygnałem zagrożenia i może zniechęcać ją do przebywania w danym miejscu. Takie rozwiązania nie wymagają instalacji elektrycznej i obejmują większą przestrzeń, co ma znaczenie zarówno w garażach, jak i na poddaszach. Jeżeli zwierzę już pojawi się w domu lub przy samochodzie, działania odstraszające stają się koniecznym elementem zabezpieczenia. Sama naprawa szkód nie eliminuje ryzyka powrotu.
Lepiej zapobiegać niż naprawiać
Przypadki zgłaszane przez mieszkańców Okrzei czy kierowców z okolic Leśnej pokazują, że problem nie jest incydentalny. Kuny w mieście nie są zjawiskiem chwilowym, lecz elementem zmieniającego się środowiska. Koszty napraw dachu, instalacji elektrycznej czy elementów pod maską samochodu potrafią być wysokie. Dlatego w praktyce profilaktyka okazuje się znacznie tańsza i mniej stresująca niż późniejszy remont czy naprawa auta. Warto obserwować otoczenie, reagować na pierwsze sygnały i nie bagatelizować problemu. W przypadku kuny szybka reakcja często decyduje o skali szkód.

Napisz komentarz
Komentarze