Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
czwartek, 12 marca 2026 20:46
Reklama
Reklama

Telefon o kredycie z włocławskiego banku okazał się pułapką. Mieszkańcy stracili setki tysięcy złotych

Podziel się

Telefon o kredycie z włocławskiego banku okazał się pułapką. Mieszkańcy stracili setki tysięcy złotych

Oszuści, w rozmowie telefonicznej przekonali rozmówców, że ich pieniądze są zagrożone. Przedstawiając się jako pracownicy banków i policjanci, pozbawili oszczędności dwoje mieszkańców powiatu lipnowskiego Mężczyzna stracił ponad 24 a kobieta ponad 270 tysięcy złotych!

Mężczyzna odebrał telefon od rzekomego pracownika banku. Przedstawiciel placówki poinformował o nowym kredycie na koncie mężczyzny i chciał potwierdzić, czy klient zawierał taką umowę. Oczywiście jako „dobry pracownik banku” wypytywał o zawierane umowy, o to czy klient nie udostępniał gdzieś swoich danych, czy nie zgubił dokumentu tożsamości. Wreszcie „by ratować pieniądze” polecił klientowi udać się do placówki bankowej i przelać środki na „bezpieczne konto zastępcze”. Rozmówca był w łączności z mężczyzną i instruował go jak ma postępować. Ostrzegł także, aby przelewu dokonywał dyskretnie i nie wdawał się w rozmowy z obecnymi na miejscu pracownikami banku, bo Ci są „uwikłani w proceder przestępczy”. Mężczyzna zorientował się, że „coś tu nie gra”, kiedy fałszywy bankier po zakończeniu tej transakcji zaczął jeszcze namawiać go do wzięcia kredytu. Dopiero jego natarczywość w tym temacie wydała się pokrzywdzonemu podejrzana. 

W wyniku działania oszustów ponad 274 000 złotych straciła mieszkanka powiatu lipnowskiego, gdy fałszywy bankier zadzwonił do niej z podobnymi wiadomościami. Przez dwa dni kobieta wierzyła, że bierze udział w akcji mającej pomóc policjantom namierzyć oszustów. Najpierw bankier z instytucji nadrzędnej poinformował, że pracownik włocławskiego banku wziął na dane kobiety kredyt na kilkadziesiąt tysięcy złotych. Kobieta sprawdziła to w swojej aplikacji mobilnej i nie stwierdziła nieprawidłowości, jednak po chwili na jej numer telefonu przyszedł sms z informacją o tym, że na dane kobiety jest próba wzięcia kredytu. Sms w nagłówku miał znaną nazwę firmy udzielającej pożyczek. To był haczyk, który pozwolił wciągnąć mieszkankę powiatu lipnowskiego w „ich” grę. Rozmówca oświadczył kobiecie, że dopóki rozmawiają jej „dane są zablokowane” i nikt nie może wziąć na nią kredytu. Namówił rozmówczynię do „współpracy" z bankiem, Policją i prokuraturą. Potem do kobiety dzwonił inny oszust podając się za policjanta z warszawskiej komendy. Powiedział, że zajmuje się przestępczością gospodarczą i korupcją. Fałszywy funkcjonariusz ostrzegł, że współpraca jest tajna i tylko tak kobieta może pomóc złapać przestępców.

Dalej kobieta dostawała instrukcje wypłacania pieniędzy i przepuszczania ich przez Bitomaty. Oszust podszywający się pod policjanta prowadzącego akcję instruował w wiadomościach tekstowych o tym, ile i gdzie może wpłacić pieniądze. W ciągu dwóch dni kobieta wypłaciła swoje oszczędności i wpłaciła – zgodnie z instrukcjami – do bitomatów w różnych miastach. Kiedy jej gotówka się skończyła oszuści naciągnęli kobietę na wzięcie kredytu w kwocie 100 tysięcy złotych. Tłumaczyli to „koniecznością wyzerowania jej zdolności kredytowej” aby nikt nie mógł wziąć na nią pożyczki. Pieniądze te zgodnie z instrukcjami oszustów kobieta wpłaciła poprzez aplikację na konto kryptowalut… Kolejny kredyt na kilkadziesiąt tysięcy, kobieta - również zgonie z wymogami „fałszywego policjanta” - zaciągnęła w innym banku w innym mieście. Kiedy kobiecie naprawdę skończyła się zdolność kredytowa oszuści poinformowali o zakończeniu współpracy. Pokrzywdzona cały czas dostawała na telefon wiadomości, które miały uwiarygodnić legalność działania sprawców i przepływy gotówki. Wreszcie kobieta sama zdecydowała się zadzwonić na Policję, gdzie dowiedziała się, że padła ofiarą oszustów.


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama