Wzruszający list otwarty byłego prezesa ZNP: "Popełniliśmy błąd, licząc jedynie na interwencję władz Brześcia Kujawskiego"

  • 14.05.2020, 18:40 (aktualizacja 14.05.2020, 19:13)
  • Longin Kaniewski
Wzruszający list otwarty byłego prezesa ZNP: "Popełniliśmy błąd, licząc jedynie na interwencję władz Brześcia Kujawskiego"

Drodzy brześcianie!

Chcąc odpowiedzieć ludziom, którzy pozwalają sobie na niczym niesprowokowany hejt oraz czując potrzebę wyjaśnienia sprawy, poprosiłem o opublikowanie niniejszego tekstu. Artykuł, który wcześniej powstał, nie jest, jak to niektórzy uważają, „zemstą zza grobu”, jest wynikiem faktu, że teraz czujemy się już bezpieczni i chcielibyśmy dać takie poczucie bezpieczeństwa Koleżankom i Kolegom, którzy nadal pracują w tym przesyconym złą atmosferą miejscu. Nie dziwimy się, że nie zabierają głosu, ich milczenie jest wynikiem silnej presji i mobbingu, którego doświadczają na co dzień. Widzieli, co stało się z nami, niepokornymi… O zaistniałych faktach nasza trójka informowała ówczesne władze Brześcia – przed 6 laty rozmawialiśmy z wiceburmistrzem, panem Pawłem Małasem. Naświetliliśmy mu naszą sytuację, opisując konkretne zdarzenia. Obiecał nam pomoc i przeprowadzenie rozmowy z panią dyrektor Danutą Kuczyńską. Nigdy nie zostaliśmy poinformowani, czy taka rozmowa się odbyła. Szybko też okazało się, że nasza skarga przyniosła inny rezultat - szykany zaostrzyły się i doprowadziły do wcześniejszego odejścia na emeryturę lub rozwiązania stosunku pracy.


Po latach uważamy, że popełniliśmy błąd, licząc jedynie na interwencję władz Brześcia Kujawskiego i nie informując kuratorium oraz prasy o poczynaniach dyrektora szkoły. Proszę nas jednak zrozumieć – cały czas towarzyszyła nam obawa przed nasileniem działań odwetowych ze strony przełożonej. Jak się okazało, nie były to obawy nieuzasadnione… W komentarzach wyczytałem oszczerstwa, które nie tylko godzą w moje dobre imię, ale przede wszystkim sprawiają mi niewypowiedzianą przykrość jako człowiekowi, który tej szkole oddał kawał życia i całe serce…


W swej karierze nauczycielskiej, zawsze dbałem o sprawy szkoły, dobro dziecka, środowiska lokalnego. Zaczynałem pracę jako nauczyciel zajęć praktycznych i WF-u. Warunki pracy były fatalne – brak praktycznie jakiejkolwiek bazy dydaktycznej – w pomieszczeniu zajęć technicznych stały dwie stare szafy , w których znalazłem kilka narzędzi. To nie była szkoła, którą znają współcześni uczniowie – budynek był w opłakanym stanie, podobnie wyglądała baza do przeprowadzania zajęć WF-u. Zainicjowałem działania zmierzające do poprawy tego stanu. Pomocną dłoń wyciągnął wtedy do mnie Dyrektor szkoły Bogusław Belter (tu muszę dodać, że wielka litera jest użyta celowo!). To były bardzo trudne czasy, więc zmuszeni byliśmy szukać sprzętu po całym kraju. Jeździliśmy razem nawet za Olsztyn, żeby kupić wieloczynnościową obrabiarkę do obróbki drewna, wiertarkę stołową i wiele innych narzędzi. W efekcie naszych działań w nowym budynku szkolnym powstała chyba najlepiej wyposażona pracownia w województwie i jedna z bogatszych w całej Polsce. Na moich oczach rodziła się nowa szkoła, czułem, że tworzę coś wielkiego, ważnego, więc z pasją poświęcałem swój osobisty czas, kupując różne pomoce do zajęć praktyczno- technicznych i WF-u. Dzisiaj podstawą wyposażenia szkoły są kserokopiarki – kiedyś ich nie było. Dawniej, w ograniczonym zakresie, ich funkcję spełniały powielacze, które były marzeniem każdego dyrektora i nauczyciela. Zdobycie takiego sprzętu w małym mieście nie było łatwe, pojechałem po niego do Bydgoszczy. W oczach dzisiejszych uczniów, żaden wyczyn… Jednak ten, kto pamięta tamte trudne czasy, wie, że to było duże wyzwanie logistyczne. Przywiozłem powielacz pociągiem, a że była zima, z dworca przetransportowałem go na sankach. Z zakupem tym związane było nieprzyjemne spotkanie z funkcjonariuszami SB - rzecz działa się bowiem w stanie wojennym. Podobnie było z bazą do zajęć WF-u. Z mojej inicjatywy wymieniono podłogę w sali gimnastycznej – osobiście przybijałem płyty pilśniowe, robiłem i mocowałem uchwyty do rozciągnięcia siatki do piłki siatkowej. Niestety, po pewnym czasie sala stała się magazynem, w którym gromadzono sprzęt do nowo powstającej szkoły. Po otwarciu nowego budynku nadal z pasją działałem, robiłem wszystko, aby zajęcia sportowe i praktyczne były dla uczniów ciekawe i dawały im okazję do rozwoju, poszerzenia zainteresowań. Będąc nauczycielem informatyki, zbudowałem pierwszą sieć informatyczną na potrzeby szkół, działających na terenie gminy Brześć Kujawski - SP nr 1, a także SP nr 2, gdzie przez pewien czas prowadziłem dodatkowe zajęcia z informatyki i techniki. Muszę z przykrością stwierdzić, że np. przy budowie sieci informatycznej w SP nr 1, nie znajdowałem szczególnej pomocy ze strony dyrektor Danuty Kuczyńskiej, wręcz przeciwnie, doświadczałem nagminnej złośliwości i upokarzania, czego świadkami byli inni nauczyciele, ponieważ często dochodziło do nich podczas posiedzeń Rady Pedagogicznej – w przypadku jakichkolwiek awarii, winny był pod ręką, więc natychmiast słyszałem: „panie Kaniewski, kupił pan złe materiały”. Skąpe środki, w wielu przypadkach „wyżebrane” przeze mnie od pani dyrektor, powodowały, że kupowałem materiały niższej jakości - konsekwencją były awarie połączeń laptopów i tablic interaktywnych, starałem się je na bieżąco usuwać – robiłem to bezpłatnie podczas tzw. „okienek” lub po prostu po lekcjach. Również zakup komputerów polizingowych był moim pomysłem. Wiele godzin po zajęciach poświęcałem na aktualizację systemów operacyjnych, aby uczniowie mogli pracować na sprawnym sprzęcie. Kilka razy doszło nawet do kuriozalnej sytuacji, gdy w szkole włączył się alarm, ponieważ próbowałem wyjść z budynku, który był już zamknięty.

Dzisiaj, kiedy jestem już emerytem, z bólem serca wspominam, co stało się ze sprzętem z pracowni techniki, o który tak walczyliśmy ze śp. Bogusławem Belterem. Część została wyprzedana za bezcen, pozostała – nie wiadomo? Po likwidacji pracowni sprzęt został zgromadzony w pomieszczeniach piwnicznych. Zastępcą dyrektora była w tym czasie pani Danuta Kuczyńska, a dyrektorem placówki pani Domicela Kopaczewska. Kiedy w sprawach służbowych odwiedziłem w wakacje szkołę, okazało się, że pomieszczenia, w których zgromadzony był sprzęt z pracowni, są udostępnione pracownikom remontującym łazienki! Zmienił się program nauczania przedmiotu, zmieniła się jego nazwa. Jednak część pomocy przydałaby się nadal. Co prawda uczniowie nie pracowali już ze sprzętem, ale uczyli się o nim, więc dobrze by było dysponować narzędziami, aby pokazać ich budowę i działanie dzieciom na żywo, tymczasem okazało się, że jako nauczyciel techniki nie dysponuję już nawet przysłowiowym młotkiem… Może nie powinienem o tym wspominać, jednak chcąc się obronić przed tak krzywdzącymi oskarżeniami, zmuszony jestem do przestawienia zdarzenia, które do dzisiaj mam przed oczyma, ponieważ wywarło traumatyczny wpływ na moje życie. W latach 80-ych, w starym budynku szkoły, zostałem srogo doświadczony jako nauczyciel i człowiek. Mam na myśli tragedię, jaka spotkała woźnego i jego rodzinę. Jeszcze dziś, i sądzę, że tak już pozostanie, gdy o tym myślę, widzę główkę jednego z jego dzieci- płowłosego chłopca, który wraz z siostrą zginął w pożarze szkoły. To do mnie uczniowie przybiegli, krzycząc, że szkoła się pali. Uczestniczyłem w akcji ratowniczej wraz z dyrektorem Belterem oraz Wojtkiem Gołąbiewskim, który w tym czasie prowadził zajęcia drużyny harcerskiej. Byłem pierwszym, który dostał się do zadymionego pomieszczenia, w którym znajdowały się dzieci – tej brawury o mało nie przypłaciłem własnym życiem – gdyby nie przypadek, straciłbym tam przytomność, bowiem bez zastanowienia wszedłem ratować maluchy, nie miałem oczywiście maski... Niestety, mimo tego iż dzieci udało się wynieść z ogarniętego pożarem pomieszczenia Dyrektorowi Belterowi i Wojciechowi Gołębiewskiemu, wydarzyła się tragedia, nie udało się ich uratować... Przybyła na miejsce straż, wycofała się początkowo z akcji- do dziś pamiętam, jak jeden ze strażaków powiedział: „K… , maskę mam nieszczelną!”, ja bez namysłu chwyciłem od niego wąż strażacki i przystąpiłem do gaszenia…

Po co o tym piszę? Dlaczego wracam do tych bolesnych wspomnień? Robię to, bo spotykam się z potwornym hejtem pod moim adresem, w tym z pomówieniami na mój temat odnośnie niewłaściwego stosunku do dzieci. Ludzie! Dla mnie dobro dziecka zawsze było na pierwszym miejscu – tak zostałem wychowany przez moich rodziców. Nie twierdzę, że nie popełniałem błędów w swojej karierze nauczycielskiej, ale nigdy nie skrzywdziłem żadnego ucznia w sposób, jaki opisywany jest w komentarzach jednej z internautek! Ponad 40 lat pracowałem, myśląc o najlepiej pojętym interesie dziecka, dbając o rozwój bazy dydaktycznej, uczniów, podnosząc jakość moich zajęć, czyniąc je atrakcyjnymi. To już niemalże koniec mojego wywodu. Po poprzednim artykule mogę się wydawać nauczycielem, który chce zapomnieć o tym, co go spotkało. I tak w pewnym stopniu jest, chcę zapomnieć o tych przykrościach i upokorzeniach, które spadały na moją głowę przez ostatnich kilkanaście lat, kiedy na stołku dyrektorskim zasiadła pani Kuczyńska (nawiasem mówiąc nawet najgorszemu wrogowi nie życzyłbym takiego przełożonego). Jednak przecież moja przygoda ze szkołą trwała znacznie dłużej! W szkole spędziłem wiele pięknych chwil, nie raz cieszyłem się z sukcesów moich uczniów, do dziś wspominam, jak otrzymałem swoją pierwszą Nagrodę Dyrektora Szkoły. Wielką frajdę sprawiło mi jej odebranie z rąk ówczesnego Dyrektora przez duże D, pana Beltera, poczułem się wyróżniony, stojąc w gronie wszystkich osób nagrodzonych w całej gminie. Była to dla mnie wielka satysfakcja, wiedziałem, że moja praca jest zauważana i doceniana… Po latach spotyka mnie za to kolejna nagroda. Obyś cudze dzieci uczył…

Ps.
Tym wszystkim, którzy dotrwali do końca mej wypowiedzi, dziękuję. Dziękuję także tym z Państwa, u których znajdziemy - ja i moje koleżanki - zrozumienie naszych działań.

Longin Kaniewski

Podziel się:

Oceń:

Komentarze (12)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu Portal Włocławek.pl z siedzibą we Włocławku  jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
Przyjacoel
Przyjacoel 14.05.2020, 23:03
DZIĘKUJE PRZYJACIELU ZA TEN TEKST.JESTEŚ WIELKI !!!!! TAK TRZYMAJ!!!!! ZDROWIA I WSZELKIEJ POMYŚLNOSCI ŻYCZĘ!!!!¥
Elżbieta
Elżbieta 14.05.2020, 22:43
Wszystko dla dobra dzieci??? , szkoda, że tak często te dzieci były targane za uszy przez pana. Tak się zachowuje nauczyciel z powołania? Proszę sobie zrobić rachunek sumienia i przypomnieć swoje zachowanie w stosunku do uczniów. Moi synowie bali się chodzić na technikę.
reksio od szynki
reksio od szynki 15.05.2020, 09:25
Może dzięki temu potrafią teraz żarówkę wymienić, deskę przybić czy komputer naprawić. Ja po 30 latach najmilej wspominam nauczycieli którzy targali za uszy. Targali, wymagali, ale z kulturą. Uczyli i wychowywali. Synowie bali się chodzić na technikę. Jejku. Dziewczynie też się będą bali wskoczyć pod kołdrę?
L. kANIEWSKI
L. kANIEWSKI 15.05.2020, 19:45
Drogi reksio od szynki
W swojej 40-letniej pracy nie zdarzyło mi się żadnego ucznia ciągnąć za uszy, czy walić książką po głowie jak to pisze jedna osoba na wiadome zlecenie.
Co do tego co powinni umieć, jakie umiejętnosci posiąść uczniowie z przedmiotu kiedyś: zajęcia praktyczno- techniczne dziś technika wystarczy zajrzeć do wymogów programowych. Niestety na podstawie mojej 40 letniej praktyki zawodowej z przykrością muszę stwierdzić, że wielu (zbyt łagodne określenie) rodziców nic na ten temat nie wiedziało i nadal nie wie. Gdyby poznało je to ich wyobrażenie o przedmiocie byłoby inne - byłaby też większa presja ( w pozytywnym sensie) na nauczycieli uczacych przedmiotów tzw. artystycznych). Proszę nie mylić zajęć prakt- tech. teraz techniki z przedmiotami artyst. NIGDY DO TEJ GRUPY PRZEDMIOTÓW SIĘ NIE ZALICZAŁY!
KIEDYŚ BYŁO TAKIE ZALECENIE, ŻEBY Z 8 TECHNIK NAUCZYCIEL WYBRAŁ 6, KTÓRE MUSI OBOWIĄZKOWO ZREALIZOWAĆ. PO UKOŃCZENIU SP UCZEŃ POWINIEN ZNAĆ PODSTAWY RYS. TECHNICZNEGO- RZUTY PROSTOKĄTNE W WIDOKU I PRZEKROJU, UMIAŁ JE ZWYMIAROWAĆ I ODCZYTAĆ, RYS. PRZEDMIOTY W POSTACI BRYŁ (WSZYSTKO TO OCZYWIŚCIE W STOPNIU NIŻSZYM NIŻ W SZKOŁACH ZAWODOWYCH O PROFILU TECHNICZNYM , ZNAŁ WŁASNOSCI RÓŻNYCH MAT. ZNAŁ NARZĘDZIA I TECHNIKI OBRÓBCZE.
PO CO TO WSZYSTKO ZAPYTA KTOŚ; TUTAJ WYCHODZI GŁÓWNY CEL PROGRAMU - DOBÓR MAT. NA OKREŚLONY WYRÓB ZNAJĄC WŁASNOŚCI MAT, NAJ. OPTYMALNY DOBRAĆ NARZĘDZIA I ZAST. WŁAŚCIWE TECH. OBRÓBCZE, ZAPROJEKTOWAĆ PRZEDMIOT BĄDZ GO WYKONAĆ ( I TU POTRZEBNA JEST ZNAJOMOŚĆ RYS. TECH) OPRACOWAĆ PROCES TECHNOLOGICZNY- CZYLI KOLEJNE ETAPY OBRÓBKI.

JA MAM WYKSZT. TYPOWO TECH. NAJPIERW UKOŃCZYŁEM PEDAG. STUDIUM TECH. A POŹNIEJ STUDIA NA KIERUNKU INFORMATYKA
( W SUMIE 9 LAT W TYM CZASIE MIAŁEM TEŻ WIELE PRZEDMIOTÓW TYPOWO PEDAG). myśle, ze jest niewielu nauczycieli, którzy mieli w trakcie swoich studiów tyle godzin związanych z dydaktyką.
I na koniec: dla tych, którzy nadal mają takie wyobrażenie o przedmiocie: robienie kanapek, przyszywanie guzików!
MOI UCZNIOWIE KIEDYŚ W 8 KLASIE POZNAWALI PODSTAWY BUDOWY ODB. RADIOWYCH - POCZYNAJĄC OD PROST PRĄDU, ZASILACZY NIEST. I STAB. OBWODÓW REZONANSOWYCH, WZMACNIACZY MOCY!
U MNIE NIE BYŁO WIELE PIĄTEK- PIATKI I SZÓSTKI BYŁY TAM GDZIE BYŁO ROBIENIE KANAPEK I PRZYSZYWANIE GUZIKÓW.
Brześcianka
Brześcianka 14.05.2020, 21:16
Ja tylko pytam...czy władze Brześcia Kujawskiego to jakieś niemoty są? We Włocławku jedna taka dyrektorka wyleciała na zbity. Sprawa była bardzo głośna. Tylko i wyłącznie za branie żarcia ze stołówki, a tu zaraz będzie palenie czarownic na boisku szkolnym i zero reakcji!
Małgorzata B.
Małgorzata B. 14.05.2020, 21:12
Akurat moje dzieci uczyły się w tej szkole i odeszły bez żalu. W szkole ponadpodstawowej nic nie umiały i łapały same jedynki, a w Brześciu miały nawet świadectwa z paskiem. Nie wiem o co chodzi w tej szkole, ale pamiętamy wszyscy testy kompetencji. One zweryfikowały zawyżanie stopni.
Zorientowany
Zorientowany 15.05.2020, 18:57
Pani Małgorzato
Głowny wniosek po wizytacji kuratoryjnej: oceny na świadectwie odbiegają znacznie (są zawyżone) od wyników na teście kompetencji!
Pani D K nie pochyliła się nawet na chwile nad tym wnioskiem!
Karolina
Karolina 14.05.2020, 21:06
Wzruszająca historia, zwłaszcza moment o pożarze. Przykre, ze w Brześciu dzieją się takie rzeczy.
Fanka
Fanka 14.05.2020, 20:54
Czy to jest portal Pana Kaniewskiego że wszystko co on napiszę to wystawiacie a innych nie to jest skandal ! Pokażcie prawdę z drugiej strony nie tylko z jednej ! A po co ja piszę i tak tego nie wstawicie
Uczeń
Uczeń 14.05.2020, 20:21
skoro tak bardzo bał się pan pani dyrektor trzeba było napisać anonim do kuratorium tyle lat i zero skarg. zastanawiające. zamiast odpoczywać na emeryturze robi pan TAKIE zamieszanie wstyd!
mag
mag 15.05.2020, 09:36
Dzieciaku, kuratorium nie rozpatruje anonimów. Jeśli wnosisz skargę, musisz się pod tym podpisać, a jeśli chcesz pracować w tym brzeskim grajdole pełnym układów, to się nie podpiszesz. Dopiero na emeryturze gość czuje się bezpiecznie bo jest uwolniony od despotyzmu dyrektorki.
L. Kaniewski
L. Kaniewski 15.05.2020, 18:47
Drogi mag!
widząc pewne patologie w szkole mówiłem o wielu z nich otwarcie. Niestety nie miałem poparcia ze strony innych pracowników.

Pozostałe